Pierniczki doskonałe ;)

MAM! Znalazłam! Po wielu próbach i kilogramach zjedzonych ciastek (gwarantuję, że wszystko poszło w cycki :D) znalazłam i już wypróbowałam (oczywiście – skonsumowałam również :)) przepis na pierniczki, który okazał się „tym jedynym”… Ach, żeby w życiu było tak łatwo… 😀

Przepis na te smakołyki znalazłam w książce Beaty Woźniak „PRZYSMAKI ŚWIATOWEJ SŁAWY”. Autorka nie tylko w czytelny sposób przybliża sposób wykonania przeróżnych specjałów kuchni światowej a podaje historie potrawy, kraj pochodzenia i jej ewolucję. W przypadku powyższych pierników dowiedzieć się możemy, iż nazwa „piernik” wywodzi się ze staropolskiego pierny (pieprzny), co jest określeniem przyprawy korzennej. Same wypieki z użyciem miodu znane już były cywilizacjom starożytnym a od średniowiecza do najsłynniejszych wypieków należą te norymberskie i toruńskie. Pierniki zyskały popularność jednak dopiero w XVII wieku, kiedy to trafiły na stoły pańskie i mieszczańskie a także zaczęły stanowić doskonały towar eksportowy.

PrzysmakiMi przepis z tej książki przypadł do gustu głównie ze względu na ilość przypraw, jakich należy użyć (nie, nie posługujemy się tu przyprawą do piernika, zastępującą to wszystko co należy skompletować :)). Jak się okazało później – wszystko szło gładko i idealnie! A w porównaniu do poprzednich wypieków, przy których więcej zmarnowałam nerwów niż mąki, nie mogłam się doczepić absolutnie do niczego! Ciasto wyrobiło się doskonale, proporcje składników rewelacyjnie dobrane, wałkowanie nie wymagało użycia dużej ilości mąki do podsypywania a wykrawanie i przekładanie ciastek na blachę szło błyskawicznie! Żyć nie umierać 😀 poprzednie testowane przeze mnie przepisy to była walka z proporcjami, lepkim ciastem i „drącymi” się przy przekładaniu na blachę surowymi ciastkami. Jedyne co bym w samym opisie zmodyfikowała to czas pieczenia – mój leciwy piekarnik na 180 stopniach wypiekał ciastka w 5 min do złotobrązowego koloru, przepis Pani Beaty natomiast podaje 8 minut. Gdybym była temu wierna otrzymałabym spalonki 🙂 jednak trochę doświadczenia już mam, a co! A na dodatek dodam, że z 1 kg mąki wyszło mnóstwo pierniczków!


Dość gadania, daję przepis w oryginale 🙂

1 szklanka miodu płynnego + kostka masła (200g) +0,5 szklanki cukru (ja użyłam trzcinowego) = roztopić w rondlu i dodać przyprawy : 1 łyżka cynamonu, 1 łyżeczka imbiru, 1 łyżeczka kardamonu, 0,5 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej, 0,5 łyżeczki zmielonych goździków, szczypta zmielonej kolendry. Zamieszać, ostudzić.

1 kg mąki + 20g sody oczyszczonej zmieszać, dodać ostudzoną masę miodowo-cukrowo-przyprawową (j.w.), 2 jaja, całość zagnieść na jednolitą masę, podzielić na dwie części.

(UWAGA! Tej masy się nie chłodzi! Robicie, zagniatacie, kroicie :))

Wałkujecie na niezbyt cienki placek, wykrawacie ciastka, przekładacie na papier do pieczenia i do piekarnika na 5 minut w 180 stopniach (a najlepiej po prostu spojrzeć jak szybko pierwsza partia zbrązowieje delikatnie).


I to by było na tyle 🙂 dekoracje to już następny level więc jak kto woli 😉 polecam gorąco i smakowicie! 😀

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

pracownia Opublikowane przez:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *