Quiche dla alergików

Od razu przejdę do sedna.

Dlaczego „dla alergików”? Mam tu na myśli osoby cierpiące na nietolerancję laktozy. Między innymi. Przypadłość ta nierzadko towarzyszy w ogóle nietolerancji białka mleka krowiego (bo jak powszechnie wiadomo laktoza jest w MLEKU a takowe daje nie tylko krowa ale także koza oraz owca). Najłatwiej i bez zbędnych kosztów można u siebie samego zdiagnozować powyższe poprzez dietę metodą eliminacji. W skrócie, nietolerancja laktozy jest spowodowana upośledzeniem układu pokarmowego, który nie produkuje enzymu zwanego laktaza. W związku z czym laktoza nie jest trawiona a to prowadzi do szeregu dolegliwości, jakie towarzyszą delikwentowi na co dzień. Jeśli jednak cierpi się na to od lat (może być, że od urodzenia), owe dolegliwości wydawać się mogą normą, człowiek przyzwyczaja się do nich na tyle, że wydają się być wręcz „normalne”. Jednak niepokój cały czas gdzieś się czai. Bo przecież boli, czujesz się napuchnięty, dłuższe siedzenie powoduje ból a nawet trudności w oddychaniu przez napompowane flaki. Odstawienie nabiału (całkowite!) nie jest łatwe jednak pierwsze efekty czuć już po 2 -3 dniach. Wzdęcia ustają, brzuch przestaje boleć a kolejne dni dają jedynie same plusy. W końcu, po 3 tygodniach, uświadamiasz sobie, że życie bez gazów jest możliwe! Niesamowite! Można dłuższy czas siedzieć i nie czuć kłucia we flaczkach, opuchlizna spowodowana zatrzymywaniem wody w organizmie ustępuje a w związku z czym człowiek nie tylko czuje się rewelacyjnie ale wygląda już nie tak jak maskotka Michelin 😉

Dieta dla w/w przypadku jest elementem kluczowym w dobowym rozkładzie dnia. To prowadzi do mnóstwa komplikacji, ponieważ 80% produktów w sklepach posiada mleko pełne/w proszku/pochodne co wyklucza dany produkt z naszego jadłospisu. Jeśli nie mamy czasu na czytanie etykiet pozostają nam dwie opcje : szykujemy półprodukty samemu lub porzucamy świetne samopoczucie i wracamy do laktozy (bo przecież jesteśmy leniwi i wolimy jeść chłam). Podobno wyrobienie w sobie jakiegokolwiek nawyku wymaga 66 dni (statystycznie) codziennych powtórzeń. Sama czynność, która weszła już w nawyk, jest praktycznie przez nas niezauważalna. Warto więc może zainwestować czas i cierpliwość aby rozpocząć zdrowsze życie? Kurczę, wychowałam się na serach! Kocham sery! W każdej postaci! Nawet te świństwa Hohlandy! Porzuciłam je jednak całkowicie… W życiu do nich nie wrócę! Porównanie samopoczucia i zdrowia z czasów przed porzuceniem nabiału do dzisiejszego samopoczucia : niebo do ziemi! Nawet ta „miłość” mnie nie przekona! W związku z powyższym zmuszona jestem do szukania alternatyw jedzenia, które nadal kocham i kochać mogę 😉

Tu powinno być „zawiązanie akcji”, co przybliżyłoby czytelnika do odwiecznego problemu humanistów pt : „co miał autor na myśli?”. Otóż pragnę tu się wymądrzyć i powołać na niezawodną Wiki :

Tarta (fr. tarte) – rodzaj wypieku, składającego się z kruchego, drożdżowego lub francuskiego ciasta i nadzienia, które może być zarówno słodkie (np. z owocami), jak i słone (np. z warzywami, grzybami).

Odmianą tarty jest quiche, który różni się tym, że podawany jest wyłącznie z nadzieniem wytrawnym, zalanym masą jajeczną.

czyli :

Quiche – rodzaj wypieku w formie placka składającego się z kruchego lub francuskiego ciasta i nadzienia warzywnego zalanego jajeczno-śmietanową masą. Nadzienie może zawierać różne gatunki mięsa, sera i warzyw, a także zioła i przyprawy.

Uważam, że trudno jest zrobić smaczny quiche. W mojej kuchni tarta występuje zarówno na spodzie kruchym jak i francuskim a quiche wyłącznie na cieście francuskim – moje kubki smakowe nie akceptują ciasta kruchego, nieodzownie kojarzącego się ze słodkościami, ze słonym nadzieniem…

Idąc dalej tropem mego wywodu – szpinak ruszył trochę z miejsca 🙂 co prawda w tej wersji jest ser feta kozi jednak wpływa to minimalnie na samopoczucie (w każdym razie moje). Jednak porzucam śmietanę tradycyjną na rzecz małej innowacji – śmietany sojowej.

Także proszę

 

Sięgamy po przepis na masę szpinakową jednak modyfikujemy go w następujący sposób :

– ser feta (krowi) zastępujemy serem feta kozim – można w ogóle go wyeliminować jednak wtedy do zabawy wkraczają przyprawy

– śmietanę, którą zwykle pokrywamy wierzch quiche, zastępujemy śmietaną sojową w identycznej proporcji (150ml)

– ze względu na charakterystyczny smak soi ze śmietany wierzch można posypać przyprawą (np. zioła prowansalskie)

Takim sposobem zjeść można smacznie i nie cierpieć katuszy następnego dnia 🙂 trudne to nie jest a życie ułatwia. No! To już chyba wszystko na ten temat 🙂

DSC_1418

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

pracownia Opublikowane przez:

4 komentarze

  1. czort
    10 kwietnia 2015
    Reply

    Ser kozi… Taaak niby zdrowy i takie tam.. Ale okrutnie śmierdzi capem! Fffle 😉 to taka moja indywidualna opinia 😉 choc quiche wyglada bardzo ladnie 😉

    • amatorka
      22 kwietnia 2015
      Reply

      A tam 🙂 może i śmierdzi ale nie typ feta, może i ma charakterystyczny smak ale nie w takim połączeniu jak podałam 🙂 smakuje i pachnie całkowicie normalnie 🙂 niedowiarku!

  2. czort
    23 kwietnia 2015
    Reply

    Hahaha wierze, ze smakuje bo mi siostra mlodsza oszalala na punkcie zdrowego jedzenia i serwuje nam raz na jakis czas cuda typu salatka z serem kozim (i jest pyszna) albo sernik z kasza jaglana…hihi tylko przypomniala mi sie kaszka manna na mleku kozim.. To akurat bylo nie do zjedzenia 😉

    • amatorka
      16 czerwca 2015
      Reply

      Fakt, ser kozi powala 😀 jednak jest dobrą alternatywą dla uczulonych na białko mleka krowiego 😉 jak dla mnie to i tak może być rarytas, także ma laktozę, więc dla uczulonych na takową odpada (chyba, że raz na jakiś czas :P). Ogólnie ser jak ser, ale mleko można zawsze zastąpić sojowym lub ryżowym 🙂 osobiście wolę to drugie, najmniej papierowy smak ma 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *